niedziela, 28 października 2012

wszystko co się stało z i woną

iadomości Wiadomości dnia

Wszyscy pytają, co się stało z Iwoną. Przełom, którego nie było

Roman Daszczyński
28.10.2012 , aktualizacja: 28.10.2012 10:11
A A A Drukuj
Iwona Kinda-Wieczorek, mama zaginionej Iwony
Iwona Kinda-Wieczorek, mama zaginionej Iwony (Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta)
Matka Iwony Wieczorek: Jestem wściekła na policję. Najpierw powiedzieli, że wiedzą, co się stało z moją córką i ujęcie sprawcy jej zaginięcia to kwestia dni. Teraz robią ze mnie wariatkę, bo rzekomo musiałam ich źle zrozumieć.
Co się stało z Iwoną Wieczorek?

Jasnowidzowi z Człuchowa wydaje się, że wie. Ale nawet jeśli jakimś cudem ma rację, nic z tego nie wynika, póki brakuje dowodów.

Nowa Dacia Dokker
Idealny samochód do pracy i po pracy. Poznaj szczegóły!
Od stycznia nowy vat
Przygotuj się - kup Symfonię. Sprawdź ofertę promocyjną!
Podyplomówka dla księgowego?
Wybierz najlepsze Studia Podyplomowe z Rachunkowości Przedsiębiorstw !
BusinessClick
Tymczasem od tej feralnej lipcowej nocy 2010 r., gdy Iwona zniknęła, nie ma dosłownie żadnego punktu zaczepienia. Trochę tak, jakby była nie realną osobą, lecz zjawą, która wysnuła się z mgły - i rozpłynęła w powietrzu, gdzieś niedaleko bulwaru Nadmorskiego w Jelitkowie.

Tysiące osób w kraju wciąż zadają sobie pytanie, co się stało z Iwoną. Wielu internautów nadal szuka nowych informacji o zaginionej gdańszczance. To swoisty fenomen kulturowy - trochę tak, jakby Polska miała swoje Twin Peaks i czekała na rozwiązanie wielkiej zagadki. Kto i dlaczego zabił Laurę Palmer? Iwona - gdzie jesteś? I czy są jeszcze jakiekolwiek szanse, że żyjesz?

Dlatego tak duże emocje wzbudziła informacja z czerwca br., że dwaj policjanci odwiedzili matkę zaginionej. Przyszli do niej, do zakładu fryzjerskiego w Sopocie. Znała ich, bo od dawna zajmowali się sprawą Iwony. Matka usłyszała, że nastąpił przełom, że wiedzą, co się stało z Iwoną i kto jest sprawcą. Wszystko rozegra się w krótkim czasie. "Wybiera się pani na urlop? Sugerowalibyśmy nie wyjeżdżać w najbliższych dniach poza Trójmiasto".

Telefon od szczeniaków

Po wizycie policjantów matka z emocji nie może znaleźć sobie miejsca. W nocy nie jest w stanie zasnąć. To było coś więcej niż relacja matki i córki. Obie noszą to samo imię - Iwona. Na zdjęciach razem wyglądają jak siostry. Młodsza pożycza chętnie od starszej ciuchy.

Od dwóch lat każdy dzień matki podporządkowany jest sprawie Iwony. Huśtawka: "Wierzę, że moja córka żyje" i "Jeśli nie żyje, chciałabym, żeby wszystko się już wyjaśniło. Ten stan zawieszenia jest nie do wytrzymania".

Tak więc, co można pomyśleć, gdy przychodzą policjanci i mówią: "Wybiera się pani na urlop? Sugerowalibyśmy nie wyjeżdżać w najbliższych dniach poza Trójmiasto".

Że sprawa jest już na ukończeniu.

Że Iwona nie żyje i obecność matki będzie potrzebna do identyfikacji zwłok.

Że to nie może być żart, bo policja to poważna instytucja państwowa. Bo nikt by przecież bez potrzeby nie kontaktował się z matką, która przez dwa lata przeszła bardzo dużo.

Najgorszy był być może ten telefon od rozbawionych szczeniaków. Była późna godzina. Numer nieznajomy, ale przecież trzeba odebrać, bo każdy sygnał o Iwonie może być ważny. Więc odebrała. I usłyszała głos dziewczyny: "Mamusiu, ratuj!". Policjanci natychmiast się tym zajęli. Na podstawie numeru telefonu zlokalizowali miejsce i wparowali do mieszkania, gdzie odbywała się impreza. Zrobili tej durnej młodzieży "jesień średniowiecza". W sumie należało się szczeniakom. Główne wydarzenie towarzyskie sezonu: zaginięcie Iwony Wieczorek. Nie znali jej, ale każdy chciał o tym gadać. W końcu ktoś wpadł na nieludzko głupi pomysł. Matka Iwony wszędzie podaje swój numer telefonu. Zdzwońmy i zobaczmy, co z tego wyniknie.

Może by tego nie zrobili, gdyby mieli dość wyobraźni - zobaczyliby może matkę, która zwinięta w kłębek leży na łóżku i płacze, bo "Mamusiu, ratuj!" to słowa, które w takiej sytuacji powaliłyby nawet twardego faceta.

Byli też tacy, którzy próbowali udawać porywaczy i wyłudzić okup. Dwaj. Są już po wyrokach.

Komendant z georadarem

Tak więc po wizycie policjantów matka Iwony nie może wytrzymać. Informuje o wszystkim media. Iwona wraca na łamy gazet i do mediów elektronicznych - tym bardziej że w połowie lipca ma być druga rocznica zaginięcia.

Mijają jednak dni, tygodnie, miesiące. Policjanci milczą.

10 października internauta Serce Czytelnik rozsyła list otwarty do policji i dziennikarzy. W imieniu znajomych zwraca się "z apelem o ponowne podjęcie tematu dotyczącego informacji, jakie obiegły media w czerwcu i lipcu 2012 roku, a które dotyczyły rzekomego przełomu w sprawie zaginionej w Gdańsku w dniu 17 lipca 2010 roku Iwony Wieczorek".

Czytamy:

"Solidaryzując się z matką zaginionej Iwony Wieczorek, społeczność internetowa nie poprzestawała tylko na dyskusji.

Wiele z osób biorących w niej udział czynnie uczestniczyło w szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej.

To właśnie na portalach internetowych zrodził się pomysł wystosowania Petycji w sprawie zmian w przepisach prawa dotyczącego osób zaginionych.

W dużej mierze dzięki użytkownikom forów internetowych sprawa Iwony Wieczorek została rozpropagowana w Polsce, jak i za granicą.

Braliśmy udział w plakatowaniu, tworzeniu filmików, zamieszczaniu ogłoszeń, itd. Wysyłaliśmy pisma do polityków z prośbą o zainteresowanie się sprawą Iwony Wieczorek, której los stał się dla nas inspiracją do zainteresowania się problemem osób zaginionych.

W naszej ocenie nadszedł już czas, żeby opinia publiczna dowiedziała się, na jakim etapie znajduje się obecnie postępowanie dochodzeniowe w tej sprawie.

Uważamy, że przekazane w prasie i TV informacje w czerwcu i w lipcu 2012 roku upoważniają nas do wystosowania powyższego apelu".

Zdaniem internautów sytuacja jest tym bardziej niezrozumiała, że "w dniu 18 lipca 2012 roku komendant wojewódzki policji pan Wojciech Sobczak w trakcie wypowiedzi dla Radia Gdańsk potwierdził, iż na terenie sopockich działek przeprowadzone były badania przy użyciu georadaru. Stwierdził także, iż (...) zanotowano postępy w sprawie. Pewne rzeczy zaczynają się konkretyzować. W trakcie wywiadu padła zapowiedź, iż może za miesiąc, może za dwa, sprawa powinna powrócić do formy procesowej".

Internauci zadają w tym apelu pytania. Jedno z nich brzmi: Czy matka zaginionej została użyta do jakiejś gry policyjnej, a teraz jest zbywana zdawkowymi słowami "proszę czekać"?

Fatalnie - zamiast dobrze

- Jestem wściekła na policję - mówi matka Iwony. - Najpierw powiedzieli, że wiedzą, co się stało z moją córką i ujęcie sprawcy jej zaginięcia to kwestia dni. Teraz słyszę w mediach wypowiedzi, jakoby nic takiego nie miało miejsca. Robią ze mnie wariatkę, bo rzekomo musiałam ich źle zrozumieć. Sprawa córki kosztowała mnie już wiele zdrowia, nerwów, ale wariatką póki co nie jestem. Ta rozmowa z policjantami odbywała się w moim zakładzie fryzjerskim, pracownice w niej nie uczestniczyły, jednak zaraz im wszystko opowiedziałam.

Reporter "Gazety" spróbował wyjaśnić, czemu miała służyć rozmowa policjantów z matką. Rozmówcami byli znający sprawę pracownicy organów ścigania z Gdańska.

Jedna z odpowiedzi brzmi: - Policjanci załatwiali inną sprawę i przejeżdżając przez Sopot, odwiedzili przy okazji matkę Iwony. Rozmowa była niemal prywatna, coś za dużo powiedzieli, w dodatku zupełnie niepotrzebnie. Dali matce podstawy do niepotrzebnych i błędnych domysłów.

Inna odpowiedź jest ciekawsza i chyba bardziej wiarygodna: - Żadnego przełomu nie było i dlatego chcieli przeprowadzić prowokację policyjną. Wystąpili do prokuratury z wnioskiem o przeprowadzenie operacji specjalnej. Nie chodziło tylko o przebadanie ziemi georadarem. Chodziło o założenie wielu podsłuchów telefonicznych. Puścili przez matkę pogłoskę o przełomie i chcieli sprawdzić, jak to będzie żyło na łączach telefonicznych. Sytuacja jest rozpaczliwa, mimo 23 tomów akt nie ma na razie żadnego punktu zaczepienia. Chcieli to pchnąć do przodu. Miało być dobrze, wyszło fatalnie.

Podobno komendant wojewódzki policji Wojciech Sobczak wściekł się i wziął obu policjantów na dywanik. Uznał, że postąpili nieetycznie wobec matki Iwony.

- Jeden z nich odszedł z zespołu, który zajmuje się sprawą - mówią nasi rozmówcy. - Jego miejsce zajęła policjantka z trzynastoletnim stażem. Ambitna, dociekliwa. Są dwie priorytetowe sprawy w całym województwie: zaginięcie Iwony i śmierć Izy w Gdyni, która została uduszona przez jakiegoś zwyrodnialca w okolicach giełdy owocowo-warzywnej. I obie są wyjaśniane przez ten mały, dwuosobowy zespół. Jedyna dobra wiadomość jest taka, że to policjanci doświadczeni, bystrzy i dociekliwi. Na pewno nie odpuszczą.
Zobacz więcej na temat:
REKLAMA PAYPER.PL

Komentarze (86)

  • helenka61
    Oceniono 293 razy 279
    jak chyba nikt rozumiem co czuje Pani Iwona. Ja już 12 lat żyję w takim piekle szukając szczątków swojego syna, w czym nie pomagała, lecz utrudniała policja i prokuratura. Sprawę o porwanie umorzono po 2 latach mimo oczywistych dowodów. Osiem lat temu prokurator jednej z najwyższych prokuratur w kraju, przy okazji przesłuchiwania świadka w innej sprawie, uzyskał zeznanie nt. zabójstwa 3 osób, w tym mojego syna i..... nie zadał żadnych dodatkowych pytań, sprawę schował do szuflady. Po kolejnych 3 latach dowiedziałam się o istnieniu zeznań ...i kolejne 2 lata zajęła mi walka o wznowienie sprawy, bo dla prokuratora nie był to wystarczający argument do jej wznowienia. Po wielu moich walkach, w tym udowodnienia "wielu nieprawidłowości formalnych i merytorycznych" jak napisał kontrolujący prokurator prokuratury Generalnej wznowiono śledztwo, które szybko zawieszono do czasu przesłuchania świadka. DO DZIŚ ŚWIADEK NIE ZOSTAŁ PRZESŁUCHANY, a ja żyję jak Pani Iwona. Tak żyją ofiary przestępstw w państwie bezprawia, pozbawione są możliwości dotarcia do ministra sprawiedliwości, bądż Prokuratora Generalnego, bo jest filtr w postaci komórki skarg i wniosków, co pozbawia nas możliwości rzetelnego nadzoru w sprawie. A jak działa taka komórka, niech świadczy fakt, że w mojej sprawie, fizycznie ten sam prokurator, bez czytania akt sprawy, przekazał ją do rozpatrzenia jednostkom podległym /w tym prokuraturze na którą się skarżyłam/, co oczywiście spowodowało uznanie skargi za bezzasadne, po czym, po interwencji biura poselskiego jednego z posłów, uznał jak wyżej, z zaleceniem wznowienia śledztwa.
  • topiramax
    Oceniono 294 razy 272
    A pamiętacie sprawę chłopaka z wybrzeża - w czerwcu 2010 - skrępowano mu ręce, ciało obciążono dwiema płytami chodnikowymi i wrzucono do morza. Półtora miesiąca później zwłoki żeglarza wypłynęły pod Gdańskiem. Prokurator T w i e r dz i , że popełnił samobójstwo. Sam się skrepował i obciążył 20 kg betonu!
    Nie do wiary jak nasz wymiar sprawiedliwości i organy śledcze - jakie to miernoty.
  • bod-ega
    Oceniono 195 razy 181
    "Jedyna dobra wiadomość jest taka, że to policjanci doświadczeni, bystrzy i dociekliwi. Na pewno nie odpuszczą"
    To w zespołach śleczych są policjanci niedoświadczeni,tępi i niedociekliwi, mogący machnąć ręką"daj spokoj!" ? Brzmi to jak w restauracji: " Dziś polecamy dania ze świeżych produktow"
  • his_dudeness
    Oceniono 140 razy 128
    Policja, czy jak niektórzy wolą Milicja to Pietruszkowi Chłopcy. Babcie handlujące jarzynami to potrafią bohatersko do pionu stawiać, ale jak jakaś poważna afera pójdzie to nagle nic nie potrafią.
    Teraz rząd chce podnieść próg kwotowy od którego będzie ścigana kradzież (z 250 do 1000 złotych), także Dzielni Policjanci dostaną kolejny pretekst by kłaść lachę na obywatela.
    W Komendzie Głównej zajmują się tylko statystykami, od tego zależą ich premie, wiec tak naprawdę nie interesują ich działania prewencyjnie czy faktyczne pracowanie nad trudnymi sprawami. Idą na skróty, łatwiej stanąć z suszarką w krzakach na źle oznakowanej drodze (standardowej pułapki na kierowców) lub złapać gimnazjalistę ze skrętem niż prowadzić faktyczne działania w zakresie swoich obowiązków.
    Bandyta cię może pobić na ulicy, dostanie 7 wyroków w zawieszeniu bo młody, ty się będziesz bronić, zrobisz mu krzywdę to prokurator ci przylepi "przekroczenie granic obrony koniecznej).
    Rok temu jakiś zwyrodnialec zgwałcił i okaleczył nastolatkę, która potem zidentyfikowała z ujęcia na monitoringu:
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,126765,11695038,Czy_sa_postepy_w_sledztwie_ws__brutalnego_gwaltu_w.html
    Rok czasu i policja dysponująca dobrej jakości wizerunkiem tego karalucha ciągle go nie złapała.

    Więc czego oczekiwać po policji w sprawie Iwony Wieczorek ? Tam nawet dobrego ujęcia z kamer nie ma, tylko jakiś gościu z ręcznikiem, który po prostu mógł wracać z plaży i może nie ma nic wspólnego ze sprawą.
    Policja w tym kraju to nie "policja". To tylko przypadkowi ludzie w mundurach czekający na swoje 15 lat i emeryturkę. Zapewne są przyzwoici i inteligentni policjanci, ale giną w tłumie.
    Co najgorsze, dowódcy to idioci a polityką to pasuje.
  • alisci
    Oceniono 136 razy 122
    "Wybiera się pani na urlop? Sugerowalibyśmy nie wyjeżdżać w najbliższych dniach poza Trójmiasto"
    To mogła być prowokacja policji. Nie wyłączyli matki z grona podejrzanych i chcieli sprawdzić, jak kobieta zareaguje na zapowiedź szybkiego wyjasnienia sprawy. Gdyby wyjechała na dłużej, awansowałaby o kilka miejsc na liscie podejrzanych.
    Czy policja sprawdziła, jakie łodzie/jachty mogły przebywać w dniu zaginięcia dziewczyny w tamtych okolicach?
    Mogła zostać zaproszona lub uprowadzona na jakąś jednostkę pływającą. Mogła też wsiąść do jakiegoś auta. Czy sprawdzono logowanie się telefonów jej znajomych w stacjach BTS w godzinach zaginięcia?
    Co ja piszę... Na pewno sprawdzono.
  • garek36
    Oceniono 98 razy 76
    Dlaczego mnie to nie dziwi!?.
    Osobiście byłem świadkiem jak dyżurny komisariatu dla W-wy Żoliborza nie wpuszcza ludzi do komisariatu celem złożenia doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Złożono skargę na Dyżurnego i była prokuratura. Oczywiście nie ma winnego a Policjant poszedł na emeryturę. S kolei dziecko ofiara przestępstwa zostało wyrzucone z mieszkania na 15 mróz. Brawo Policja. Osobiście zygam i pogardzam nimi tak jak oni maja nas w czterech literach.
  • lehoo
    Oceniono 77 razy 69
    Osoba zgłaszająca przestępstwo jest na początku listy podejrzanych.
  • jogar
    Oceniono 75 razy 63
    Bardzo współczuję matce i też uważam, ze policja strasznie zagrała.
  • sueellen
    Oceniono 64 razy 54
    Pamiętam tamtą akcję. Pamiętam, że sama matka Iwony mówiła, że była proszona by nie wypowiadać się na ten temat. Jednak pierwsze, co zrobiła, to poleciała do mediów. Faktycznie, to mogła być prowokacja - policjanci wiedzieli, że kobieta nie utrzyma języka za zębami. Może i chęci były dobre, ale środki okrutne. Na domiar złego nie przyniosły rezultatów.
    --
    Niecodziennik Matki Polki
    abotak.com/

piątek, 26 października 2012

matka w szoku

Matka: przez pomyłkę odebrali mi dzieci

- Zdecydowałam się opowiedzieć moją historię, by pomóc innym ludziom. Nie chcę, by ktokolwiek był w takiej samej sytuacji jak ja, by przeżywał podobny stres - mówi "Gazecie" pani Joanna. - Przecież ja nie jestem prawnikiem, nie muszę znać wszystkich przepisów. Byłam przekonana, że sprawa długu jest już za mną. W efekcie pomyłki odebrano mi dzieci - mówi pani Joanna. Dodaje, że przez lata prowadziła w Opolu kwiaciarnię, dlatego nie chce podać nazwiska ani pokazać twarzy. - Byłam w areszcie i to, co ludzie zapamiętają, to fakt, że siedziałam, a przecież siedzą tylko niebezpieczni przestępcy - opowiadała "Gazecie".

Zofia Karpińska, która prowadzi rodzinę zastępcza przyjęła dzieci panny Joanny. W rozmowie z TVN24 opowiadała, że dwuletnia Julka została przywieziona w samej piżamie. Dziewczynka płakała do 2 w nocy, w końcu zasnęła ze zmęczenia. Dzieci przebywały w rodzinie zastępczej do godz. 15.

Rzeczniczka opolskiego sądu Ewa Kosowska-Korniak postępowaniem policji jest więcej niż zdziwiona. - Rzeczywiście, sąd wydał nakaz aresztowania opolanki. Jednak matka samotnie wychowująca dzieci to nie gangster, nie ukrywała się, nie stanowiła zagrożenia, więc nie widzę powodu, dla którego policjanci przyjechali po nią w nocy - komentuje dla "Gazety".

Policja: zrobiliśmy to, co nakazał im sąd

Podinsp. Maciej Milewski, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu, twierdzi, że funkcjonariusze działali zgodnie z prawem. - Sąd przekazuje nam dane osoby, którą mamy zatrzymać, a nie informuje nas o jej sytuacji społecznej. My nie mieliśmy informacji o tym, że ta kobieta samotnie wychowuje dzieci. Policjanci zrobili więc to, co nakazał im sąd. Następnego dnia, bo w chwili zatrzymania nie było takiej możliwości, zapytaliśmy sędziego, czy nie można odroczyć terminu kary, ten jednak nie miał wątpliwości, że postąpiliśmy prawidłowo - mówi rzecznik.

Dodaje, że policjanci w sytuacji, jaką zastali, zachowali się jak należy. - Na miejscu nie było najbliższej rodziny, nie było szansy, że pojawi się w najbliższym czasie. Przewiezienie dzieci do specjalistycznej placówki w tej sytuacji było jedynym dobrym rozwiązaniem - przekonuje rzecznik.

A dlaczego policjanci do drzwi kobiety zapukali dopiero o godz. 22? - pytamy. - Do zatrzymań dochodzi w porach, które sprzyjają zastaniu poszukiwanej osoby - odpowiada podinsp. Milewski.

Karę za kobietę wpłacili sąsiedzi. W środę rano wyszła z aresztu.

Premier Donald Tusk w czasie konferencji prasowej zapowiedział kontrole w opolskim sądzie jak i policji, kontrole przeprowadza ministerstwo sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. Premier Tusk oczekuje wyjaśnień w ciągu kilku godzin.

Komendant główny policji wysłał do Opola policjantów z biura kontroli.

Rzecznik Sądu Okręgowego w Opolu sędzia Waldemar Krawczyk powiedział że, kiedy kobieta nie zapłaciła wyznaczonej grzywny (egzekucja komornicza okazała się bezskuteczna) została ustalona data rozprawy sądowej, na której grzywna miała być zamieniona na karę więzienia. - Kobieta została skutecznie powiadomiona, podpisała wezwanie do sądu. Ale nie stawiła się na rozprawie, więc bez jej udziału zamieniono tę karę i wysłano jej do wiadomości decyzję. Wysyłano ją kilka razy, a kiedy nie stawiała się w wyznaczonym miejscu i terminie, sąd wydał nakaz zatrzymania - mówił w TVN24.

Pani Joanna jednak nie przypomina sobie, by podpisywała jakiekolwiek pismo z sądu.

Rzecznik opolskiej policji Maciej Milewski ponownie zaś wyjaśnił w TVN24, że policjanci nie mogli zachować się inaczej.

- Przybyli na miejsce o godz. 21. Nie zastali tej pani w domu. Sąsiedzi powiedzieli, że wyszła na chwilę. Kiedy przyszła do domu okazali jej dokument o nakazie zatrzymania. Wówczas powiedziała, że są małe dzieci w domu. Policjanci czekali do godz. 23, aby mogła poszukać kogoś, kto ich przypilnuje. Nie mogli jej zostawić, nie mogli przyjść drugiego dnia, bo nie mają takiego prawa. Nie zachodziło zagrożenie życia czy zdrowia u dzieci - tłumaczył.



ZOBACZ TAKŻE
Mężczyzna głoduje 16. dzień pod urzędem miasta. „Nie pozwolimy umrzeć mu na trawniku”

wtorek, 23 października 2012

Załamanie pogody. W czwartek może spaść śnieg

wg
23.10.2012 , aktualizacja: 23.10.2012 12:32
A A A Drukuj
Na północy śnieg może spaść już w czwartek
Na północy śnieg może spaść już w czwartek (Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta)

środa, 3 października 2012

sennik

Krótki wstęp

    Od wieków ludzie zadają sobie pytanie: Skąd się biorą sny i jakie mają one znaczenie? Starożytne kultury pierwotne przypisywały snom bardzo duże znaczenie. Niektóre z nich uważały nawet, że wydarzenia w snach są równie realne jak rzeczywistość, a inne wiązały powstawanie snów z efektem działalności sił nadprzyrodzonych!

    Ponieważ sny rodzą się w podświadomości, ich rozszyfrowanie może być pomocne w zrozumieniu samego siebie. Także senniki próbują tłumaczyć podstawowe symbole występujące w snach, jednak dokonana na ich podstawie interpretacja musi być powiązana o ogólną sytuacją śniącego i każdy sen należy interpretować oddzielnie. Nie ma jednoznacznej recepty jak należy odczytywać poszczególne symbole, jednak zamieszczony tutaj sennik będzie miejmy nadzieję pomocną lekturą, do przeczytania której gorąco zachęcamy.

 
Znaczenie snów

    Sen jest bardzo zdrowy dla człowieka - podczas snu uaktywnia się nasz układ odpornościowy. Sen jest czasem odpoczynku, odprężenia i relaksu zarówno fizycznego jak i umysłowego. Określa się go jako fizjologiczny stan występujący w regularnych odstępach czasu, w którym świadomość w znacznej części lub zupełnie zanika. Za bezpośrednią przyczynę snu uważa się zmęczenie ośrodków nerwowych, względnie czynność specjalnych ośrodków nerwowych snu, które działają okresowo.

    Początkowo sen jest najgłębszy, potem głębokość snu obniża się. Potrzeba snu jest większa w młodym wieku, zaś z czasem zaczyna się obniżać. Niektóre nasze zmysły podczas snu pozostają czynne (np. zmysł słuchu, powonienia) tak, że zapach spalenizny może wywołać sen o niebezpieczeństwie pożaru, a wszelkie dźwięki dochodzące dośpiącego przełożą się na elementy snu.     Według psychologów sny to nic innego jak marzenia senne i są wyrazem życzeń jakie żywimy na jawie. W nocy inna jest aktywność mózgu i nasza świadomość nie zajmuje się analizowaniem rzeczywistości. Następuje wyciszenie i do głosu dochodzą nasze marzenia i wspomnienia. Trudno jednak dać jednoznaczną odpowiedź czym jest sen, gdyż zjawiskiem tym zaczęto się interesować dopiero od niedawna.
Tłumaczenie snów

    Od bardzo dawna ludzie przypisywali snom ogromne znaczenie. Ich interpretacją zajmowali się wróżbici, magowie i kapłani. Senniki znane były już w starożytności, kiedy to tłumaczenie snów (oneiromancja) odgrywało wielką rolę w przepowiadaniu przyszłości. Opierało się ono na wierzeniu, że we śnie dusza opuszcza ciało i od duchów zmarłych otrzymuje proroctwa. Należało ono do obowiązków kapłańskich, podobnie jak dziś u ludów pierwotnych. Tłumaczenie snów odgrywało znaczącą rolę w podejmowaniu decyzji politycznych i osobistych oraz w inspiracjach twórczych. W zracjonalizowanym świecie przywiązywanie wagi do znaczenia snów uważane było za zabobon.

    W dzisiejszych czasach obserwuje się powrót do analizowania marzeń sennych. Większość z nas w większym lub mniejszym stopniu stara się wyjaśnić treść wyśnionych zdarzeń. W oparciu o konkretny sen staramy się uzyskać informację o tym, co może się nam przytrafić i co nas czeka. Niniejsza symbolika snów będzie być może w stanie pomóc odczytać niektóre znaczenia, towarzysząca nam w naszych snach.

    Pomimo iż przedstawione tu tłumaczenia opierają się na doświadczeniach starożytnych kultur, nie powinniśmy jednak brać wszystkich przepowiedni zbyt serio. Traktujmy nasze sny z pewnym dystansem i sprawmy, by owe przepowiednie były jedynie wskazówką w naszym postępowaniu, nie zaś bezbłędną wyrocznią, którą należy się kierować w naszym życiu.
  Copyright 2004 - 2007 © Fajowe - wszystkie prawa zastrzeżone.
.
Stronę monitoruje stat24
Do poprawnego odtwarzania plików potrzebujesz: Java Macromedia Flash Macromedia Shockwave
KONTAKT: fajowe(małpa)op.pl
Tapety i zdjęcia są własnością ich autorów. Wszelkie prawa zastrzeżone. Jeżeli jesteś autorem zdjęć/tapet  i zabraniasz publikacji
 ich na tej stronie, skontaktuj się z administratorem w celu ich usunięcia.

 Gry Online  Gry Online  Tapety  Gry O